Kiedyś w śpiewniku znalazłem sobie piosenkę King Bruce Lee Karate Mistrz, oczywiście odrazu po przeczytaniu tekstu przeszukałem sobie youtube w poszukiwaniu tego utworu. Dziś znalazłem nieco inną “hip-hopową” że tak powiem piosenkę. Jak dla mnie jest to upadek i “hip-hopu” (który swoją drogą nigdy nie był w polsce przyjemny uchu) jak i Piotra Fronczewskiego (pomijając sprzedawanie się do reklam lokat z “wysokim procentem”).

Tak więc coś dla ucha i dla oka:

bede brał cieeeeeeee, w aucieeeeeeeee, cieeeeeee

4 Responses to “z cyklu żenujące – Franek “porażka” Kimono”


  1. eheee.
    no tak. przyznac trzeba iż żenua straszliwa. ale czego się można było spodziewac

  2. nini Says:

    nie lubie kinga brucea lee’a karate mistrza. nienawidzę wręcz!

  3. Ob Says:

    Kolega chyba za młody jest, żeby oceniać Franka Kimono, a w/w piosenka jest czystą ironią… nie przywiązywałbym do jej przekazu większej wagi, tak jak do całej twórczości Franka… tzw ROZRYWKA!

  4. speechlessphoto Says:

    w takim razie co z tego za rozrywka jezeli mam do tego nie przywiązywać wiekszej wagi, ja lubie rzeczy z sensem. po drugue prosze nie mow mi co moge oceniac a czego nie moge…


Leave a Reply